Cover Album Carlosa Santany.
Witam wszystkich.
Są na ziemskim globie gitarzyści, których nie trzeba nikomu przedstawiać. Jedną z takich właśnie ikon gitary jest słynny Carlos Santana. Trzeba przyznać, wiedzie mu się całkiem nieźle. Niedawno, bo 9 lipca, zaręczył się podczas koncertu w Illnois z perkusistką Cindy Blackman. Cóż, wszystkiego najlepszego młodej (chociaż w sumie nie aż tak młodej
) parze. Kolejnym sukcesem w życiu Carlosa Santany może okazać się jego najnowszy album, którego premiera przewidziana jest na 21 września. Czym wyróżnia się to wydawnictwo? Ano tym, że jest cover albumem.
Album zatytułowany Guitar Heaven: The Greatest Guitar Classics Of All Time zawierać ma 13 kompozycji uznanych przez Santane za swoistego rodzaju gitarowe arcydzieła. Jak mówi Clive Davis (jeden z producentów albumu, wieloletni współpracownik Santany): “Wybór piosenek nie był przypadkowy. Tak samo jak przypadkowy nie był wybór wokalistów pracujących nad tą płytą, nad płytą na której znalazły się nieśmiertelne, gitarowe majstersztyki. Piosenki, które dzięki grze Carlosa są na płycie niemal celebrowane z największym namaszczeniem muzyka, jednego z największych gitarzystów na naszej planecie.” Przyjrzyjmy się więc dobranym utworom, wokalistom, którzy zaśpiewali na płycie oraz innym gościom. W nawiasach oryginalni wykonawcy.
- ‘Little Wing’ feat. Joe Cocker (The Jimi Hendrix Experience) – cóż, jeden z moich ulubionych utworów z repertuaru Hendrixa, ale osobiście nie przepadam za Joe Cockerem.
- ‘Sunshine Of Your Love’ feat. Rob Thomas (Cream) – Rob Thomas już współpracował z Santaną przy utworze ‘Smooth’ z płyty Supernatural. Ciekawe czy powtórzy sukces poprzednika.
- ‘While My Guitar Gently Weeps’ feat. India.Arie & Yo-Yo Ma (The Beatles) – utwór wyróżniony, bo wydany jako singiel. I bardzo dobrze, w końcu to wybitna kompozycja! Olivia Harrison dowiedziawszy się o wyróżnieniu swego zmarłego męża jednocześnie skakała z radości i płakała ze wzruszenia. Samego wykonania nie jestem w stanie obiektywnie ocenić, ponieważ mam ogromny sentyment do oryginału, aczkolwiek postaram się. Jak dla mnie India.Arie dała mimo wszystko radę. Sekcja instrumentalna dosyć rozbudowana. Ogólnie bardzo dobre wykonanie, tylko te dziwne hiszpańskie wstawki… Z resztą sami oceńcie. Jaka jest Wasza opinia?
- ‘Can’t You Hear Me Knocking’ feat. Scott Weiland (The Rolling Stones) – tu sytuacja odwrotna niż w przypadku ‘Little Wing’. Lubię wokalistę, nie kocham piosenki.
- ‘Back In Black’ feat. Nas (AC/DC) – tu mam jakieś złe przeczucia…
- ‘Dance The Night Away’ feat. Patrick Monahan (Van Halen) – hmm, Patricka Monahana kojarze jedynie z ‘Drops Of Jupiter’ (utworu z repertuaru zespołu Train), natomiast wielkim fanem Van Halen nie jestem.
- ‘Whole Lotta Love’ feat. Chris Cornell (Led Zeppelin) – to szczerze mówiąc wzbudza moją największą ciekawość. Mieszanka wybuchowa czy niewypał?
- ‘Riders On The Storm’ feat. Chester Bennington & Ray Manzarek (The Doors) – no proszę, nawet sam Ray Manzarek się pojawia, a to już ogromny plus dla nagrania. Chester Bennington? Hmm, no nie wiem czy jego głos się nada do tego utworu, ale obym się mylił.
- ‘Smoke On The Water’ feat. Jacoby Shaddix (Deep Purple) – tu również nie mam jakiś większych nadziei.
- ‘Fortunate Son’ feat. Scott Stapp (Creedence Clearwater Revival) – a to ci dopiero. Wokalista Creed w piosence CREEDence Clearwater Revival. Zbieg okoliczności?
no cóż, utwór uwielbiam, wokalistę nawet lubię. Jestem dobrej myśli. - ‘I Ain’t Superstitious’ feat. Jonny Lang (Willie Dixon feat. Howlin’ Wolf) – szczerze mówiąc nie wiem kim jest Jonny Lang, ale obawiam się, że wersji Jeffa Becka chyba nikt nie przebije.
- ‘Photograph’ feat. Chris Daughtry (Def Leppard) – tego wokalisty też nie kojarzę, a utwór chyba nie zasługuje na miano gitarowego arcydzieła.
- ‘Bang A Gong’ feat. Gavin Rossdale (T.Rex) – ‘Bang A Gong’ to nic innego jak ‘Get It On’. Zmiana nazwy piosenki wynikła chyba z przypadkowego podobieństwa tytułów w USA. Gavina Rossdale kojarzę z Bush i nawet podoba mi się jak śpiewa. To może być niezłe.
Jakkolwiek nie przepadam za cover albumami, to w tym wypadku jestem bardzo ciekawy i pozytywnie nastawiony. Kolejne wydawnictwo wyprodukowane przez Carlosa Santanę wraz z Clivem Davisem zapowiada kolejny sukces. Kto wie, może nawet podobny jak w przypadku Supernatural? Dobór repertuaru i wokalistów ogólnie temu sprzyja. W każdym razie z niecierpliwością czekam na przesłuchanie albumu.
Pozdrawiam.
